Trwała ma swoje sekrety
Trwała ondulacja jest znowu modna i bardzo wygodna w czasie zimowego urlopu. "Baranek" sprzed lat nie ma z nią nic wspólnego. Dzisiaj włosy po trwałej są miękkie, puszyste, skręt naturalny, łatwo dający się ułożyć również w domu.
Zanim fryzjer rozpocznie zabieg trwałej ondulacji przygląda się włosom. Ustalenie, czy są one: tłuste, suche, farbowane, rozjaśniane, cienkie, grube, okrągłe, płaskie, oraz określenie ich stanu zdrowia są ważne. Pozwalają dobrać właściwy środek do trwałej ondulacji.
Upraszczając, można powiedzieć, że każda trwała składa się z trzech etapów:1. Zmiękczanie włosów. Nakręcamy je na drewniane lub plastikowe kołki i zmiękczamy, nasączając płynem do trwałej ondulacji. Klasycznym składnikiem płynu jest kwas trioglikolowy. Włosy swą sztywność zawdzięczają tzw. mostkom siarkowym, które znajdują się w kreatynie, warstwie włókna włosów. Kwas lub jego związki przerywają mostki siarkowe, bez niszczenia włosów. Jest to konieczne, aby nadać im nowy kształt.
2. Zmiana kształtu włosa. Włosy stopniowo przystosowują się do kształtu wałków. O intensywności skrętu decyduje czas działania płynu oraz średnica i liczba lokówek. Przy zbyt krótkim czasie działania, włosy zmienią kształt tylko na powierzchni. Skręt będzie słaby i krótkotrwały. Przy zbyt długim stracą elastyczność, może zrobić się baranek.
3. Utrwalenie. Nowy kształt włosa nadany przez kołki-lokówki musi zostać utrwalony. Płyn do trwałej należy dokładnie spłukać i nanieść utrwalacz, którym się zwilża każde pasemko. Zamyka on łuski włosa, ponownie łączy mostki siarkowe i przywraca włosom naturalne PH. Trwała, niestety, nie jest rozkoszą dla włosów, dlatego po zdjęciu lokówek, wypłukaniu środka utrwalającego, zmywa się włosy lekko szamponem i nakłada odżywkę.